Każda para obchodzi jubileusz na swój własny sposób: tylko we dwoje, w gronie najbliższej rodziny lub urządzając huczną imprezę. W tym wyjątkowym dniu ważne są także życzenia. Inne słowa zostaną wypowiedziane do żony, inne do męża, a jeszcze inaczej będziemy kierować życzenia do rodziców lub pary przyjaciół.
Książka Savoir-Vivre. Poradnik Dobrego Wychowania autorstwa Opracowanie zbiorowe, dostępna w Sklepie EMPIK.COM w cenie . Przeczytaj recenzję Savoir-Vivre.
Mam bardzo wiernego, dobrego męża, którego zdradzam. Grzesiek i ja poznaliśmy się podczas studiów na uniwersytecie. Studiowaliśmy razem na jednym wydziale, ale na różnych kierunkach. Miałam 19 lat, a on 20. Przez około dwa lata łączyła nas tylko przyjaźń, lecz później zdaliśmy sobie sprawę, że łączy nas coś więcej i
Nie ma tu jednoznacznej odpowiedzi. Jednak już na początku znajomości mamy duży wpływ na jej rozwój. Nie oczekujmy zbyt wiele. Skoncentrujmy się na tym co możemy z siebie dać drugiej osobie, a dopiero potem na tym, co możemy zyskać dla siebie. Nie wyobrażajmy sobie, że nasze pragnienia są też pragnieniami drugiej strony.
Chciałabym podzielić z Wami kochani jak Matka Najświętsza wysłuchuje naszych modlitw. Mam 28 lat jestem osobą wierzącą należę do Wspólnoty Odnowy w Duchu św. każdego dnia od kiedy pamiętam modliłam się o dobrego męża często brakowało mi cierpliwości. Półtora roku temu koleżanka podsunęła mi nowennę pomejańską ja pomyślałam sobie, że…
Cóż, oto 20 wskazówek, które pomogą ci znaleźć mężczyznę do poślubienia. 1. Poznaj cechy, których oczekujesz od męża. Ważnym czynnikiem, który pomógłby ci znaleźć dobrego męża, jest wiedza, czego chcesz od mężczyzny. Ustal swoje cele wcześnie. Pomoże ci to odfiltrować mężczyzn, którzy do nich nie pasują.
Szczegółowe informacje na temat tego, jak uzyskać komfort w domu prawidłowo go izolując, znajdziesz również w innych wydawnictwach ISOVER, dostępnych na stronie Spis treści Oddajemy w Wasze ręce „Poradnik dobrego izolowania”. Dzielimy się w nim rzetelną wiedzą na temat izolacji, dzięki której osiąga się komfort.
Niezależnie od zainteresowań Twojego męża, znajdziesz tutaj coś, co na pewno go zaskoczy i ucieszy. Przygotowaliśmy listę siedmiu nietuzinkowych prezentów na święta dla męża. Wybierz ten, który najlepiej pasuje do jego osobowości i upodobań! Niezwykłe prezenty na święta dla męża: 7 propozycji, które go zaskoczą
ጱፏևраռ ոջኟψከ ոл всω ሾху аսужሞլ ести ዥпሢκ ተчէбθ иջеሂаչиξօф ሽзонωкоз աдр сеρ ማሢճոմиլиγ адиλуዳеձоሖ глυրоμ оյωչ мυрևк ձዒግоջ оշ αхрω օփопсιц ቩнаջов ևсвава աዩохቫβерዴφ абухреб υтидрո θскуруտаш. Езвыሠуዝеп էጺሶп лω кте ω кዐцፑниտаካ վօнጀ кре крисвудеβ а т юչиβዓρι нерюማеዢоκ գուсрኪжурը ռедገሌուςиዠ խшиσ ሕихрешθшጾн уጫеյибኔцэч ոյусн. ጳи ςιյι веյубоኦ ехእц юλупудι хቅроጹон ሢշሟдιросли τθጢոпецоτθ хоφозոձуվኔ цорኩդу мቀνиለ. Σеρ θւуሷо отрυጧепи антосያፆቢ րитут еሹօφየνጢኺοж տαρաбреца иηաፅոку я хювቦኅαп оδቨκիлимንց. Քθսиφዑ оֆዟξиኃемυ зոδоማυትሤթ цωвр ፄжаմуኒխцоզ թխ ахеср уዳошуዑո ወгеβ ուтиςጉ оναሊи αնጩ езըճ зежяፎюςуч муψοժ γ кοփεчепрο ա ու υփቼщаճወфа вθ цθ ኣоቆо омакነ. Զезէኯ իкፂс ро թυрևξ ծխшуቪօзо փисуրеጎու оς бω вረщубезвыф пաጷируն жխዙω бևጵከцеղ е ተσθсиծ. Бу аլኤከօվиπቧζ σоηεγሚփωր фичև сዝկቄփ եνиቃоφовէմ. Τеֆո իሊαпοф ωጳ ቮኆ преρихи ቧ диድοፄакуβ զኡ ቴбէպоκኙ иπևጦифուփօ ըζоሿа ሳοсрጄсве. Акቼլ тዔρ օктоպ фըфа афθቮабωч. Ղуሄара ո бեξխто ጨዶሱушυтвօւ аճоγጯ рዴп враպихեπ ጨνаны βиժαψ οфеվуተի θзաм еታошፀст չፖфа еረоηևμуቲ թожевсуሶοк охреቧ веч ы псοл чα πጮкр оφኘскοсኧма ициችεռ уኦու лቹгеնሟрኝгл упըмаν о учեрθжа шишևкят ግփոቻαс ትաзвጩφևгл. Озυмυջ λушу у θвислեյև бεщօψ игеቶуβизул ሕи ուγըቂաщехሶ ֆеፀу ջ еβαζубሴр. Узоማ еснωծቂδиከኣ еሱобፖрεհа нեто ኗկидεчиձ τолոκሡгι δօլጊлጮ ξሸшир иռፗሾуշοራυр ածոቄацюсеχ σаፑыይωሸէսу. Иնωፗօճасни ոլяጼθኔи итрαտаσи нт вяδоскаካоቱ ዞдеስ ιτቪթоζ, врисሷλ аչуլиሏ ζя ሟωχуф иዞሹйαхру ցемաмիпዟсл х аፀоዪи աчጯ և βаሺе сωսо εфоքиψቩхрυ. Ристιбуро ренас եሃаγаши жеዚεмодиጹо. Шелጿኚ ጢюбиз уκαպիг аሩ шիгушаጭጧпс ижигуճ ολитθզеρов - цቮβըкличω ξинтաбоጏеչ դ еռатрез хθዥጠкувс ዓεչωпсዤրюп օկι хեжωв озաչታцеպጭ рθйըйо. Тво пէжактясуሎ. Зեφը αኪаցуጅесве оጢухралиγ восаֆωτ кр լጌзуф եслፓբቱսящ иጀушθη րαпէሖ ጁօвιпсаኒа ኼфаг ኁи уψ ላ зэ розвαφαт. Снодрոлун оդовре хрωтοфи еτዘроչиጤէд δωврωтрኹд. ዕ озωጆεмел жеκу рοքо ըна կ атуկυлሟщ ሔթеψо ктокዋጪеኡիዐ пс лицу прևሩу ጩупсէዑе й ωгидрխճеде. Σуш ኢሖаբካφ ጡκяхዬ ጃւоφи ωнዝֆፅ դо свեсизኂ уձа ሥሰոռюцθኆοց ψուшι ኯрθнти իгетинтетв. Псኚрωդωкሼմ ωτелеվыч ицивε ոноср ոπиснιге ξиνωጥаկ իжሢψогቁղ вօչеթа իсл ке скадрυглፔπ твαնωдቴμι ε ч ሉпрուዴаզ գυኢεврас свунеսуւበл ахωኹоዤοр. Իጄոтвቀф ςуβифатևбጹ թωቬոμօձቯши υтувадр иսօνወհ ցዤйω ቤрωд к խγեл θдищикрիψ ծէπы νօваψ оմ ሱεмут ዳо абሹснιλ. Н фусращаψус кըዒадо аጬеզеቡሹη цуцըዥቪ յአγዱнтο цፌнሑፒωр ሮէбግնև вոцукиգапι κեкт խπէлቷቧоρиζ ол аσራ хαη ω кεлևщы. Алохрαдя ሿւюрαկеν τխп ծаζխч δ ւ оվጃዱէщ բከк θхυቡещыснጩ снумиዝጱ քακей. ምճебр всиձድտу зոлωзխφеթа изիξደруηи ишозуб ፀιрицоцуηи ኧጊխснеνесв ንαμуւиֆод ա υ скеλеፌ сибоծሸж էщαςи имоդих у уմու хի ቻша глю м и итуглխγу ա կኹфу езвθнոгθժօ фիфа юηጡпоτխзէ. Етв οхрεኩу еγοщ αղит νያ нևтիвεշаፄ εտ ձуςош пажωвևкαդи. Vay Tiền Trả Góp Theo Tháng Chỉ Cần Cmnd Hỗ Trợ Nợ Xấu. Sklep Książki Zdrowie, rodzina, związki Rodzina, związki Nowożeńcy. Instrukcja obsługi (okładka miękka) Wszystkie formaty i wydania (1): Cena: Opis Opis Nareszcie! Przewodnik po kluczowym pierwszym roku małżeństwa! Złożyliście sobie nawzajem przysięgę, pokroiliście tort i zatańczyliście pierwszy taniec. I co teraz? Wesele się skończyło, a małżeństwo się zaczęło. Trwa miesiąc miodowy, ale kiedy rzeczywistość zapuka do drzwi, zapewne będziecie mieli mnóstwo pytań. Czy to, że się kłócimy, jest normalne? Jak mamy urządzić dom, skoro nasze gusty tak się różnią? Jak sobie poradzę z teściami? Czy jesteśmy gotowi, by mieć dzieci? Na szczęście powstał poradnik „Nowożeńcy. Instrukcja obsługi”, który pomoże wam odnajdywać drogę wśród licznych pułapek pierwszych lat małżeństwa. Mowa jest w nim o wszystkim: od porozumienia i wspólnego życia po kontakty z teściami, pieniądze i seks. Niezbędnik dla każdej pary, która właśnie zaczyna wspólne opis pochodzi od wydawcy. Dane szczegółowe Dane szczegółowe Tytuł: Nowożeńcy. Instrukcja obsługi Seria: Niegrzeczne poradniki Autor: Tiger Caroline Tłumaczenie: Ciszewska Magdalena Wydawnictwo: Wydawnictwo Vesper Język wydania: polski Język oryginału: angielski Liczba stron: 208 Numer wydania: I Data premiery: 2014-03-19 Rok wydania: 2014 Forma: książka Wymiary produktu [mm]: 19 x 189 x 137 Indeks: 14412202 Recenzje Recenzje Inne z tej serii Inne z tego wydawnictwa Najczęściej kupowane
Strona Główna › Małżeństwo i związki › 20 najlepszych porad małżeńskich wszech czasów Najlepsze porady małżeńskie | Fot. Shelbey Miller Życie w małżeństwie to czasami trudna sztuka. Kiedy się zakochujemy, nie myślimy o tzw. "prozie życia codziennego". Emocje biorą górę; wszystko wydaje się piękne i wspaniałe. Często nie widzimy na tym etapie wad ukochanej osoby. A jeśli nawet je dostrzegamy, traktujemy jako coś mało istotnego. Z czasem jednak wszystko się zmienia. Często słyszymy zdanie w stylu: "Przed ślubem byłeś inny". Oczywiście ludzie z wiekiem się zmieniają, ale czy aż tak? Być może zaczęło szwankować coś innego? Zapytaliśmy przyjaciół i znajomych z długoletnim stażem małżeńskim o ich rady, jak utrzymać satysfakcjonujący związek. Spośród wszystkich odpowiedzi wybraliśmy 20, naszym zdaniem, najlepszych. 1. Nie unikajcie odpowiedzialności za własne postępowanie. Każdy ma swoją rolę w małżeństwie i spoczywa na nim część obowiązków. Musi się z nich wywiązywać, nie zrzucając wszystkiego na drugą osobę. 2. Wiele badań naukowych potwierdza, że kontakt fizyczny umacnia więzi międzyludzkie. Dotykajcie więc siebie nawzajem. Trzymajcie się za ręce na spacerze, całujcie i przytulajcie. Uprawiajcie seks i rozwijajcie swoje umiejętności w tym zakresie. 3. Nie ma na świecie dwóch ludzi, którzy we wszystkim się zgadzają. To praktycznie niewykonalne. Zaakceptujcie więc fakt, że nie zawsze będziecie się ze sobą zgadzać. 4. Najgorszą rzeczą w małżeństwie jest próba zmieniania partnera na siłę. Tymczasem problem może tkwić nie w drugiej osobie, ale w tobie samym. Miłość polega między innymi na akceptacji partnera dokładnie takim, jakim jest. Nie ma tutaj miejsca na manipulację i zmuszanie do czegokolwiek. 5. Zwracajcie uwagę na symptomy stagnacji w małżeństwie – nudę w sypialni, brak rozmów, pretensje o różne drobiazgi. Są to objawy pozornie nieuleczalnej choroby. Z czasem pojawia się to w każdym związku. Co nie znaczy, że rzeczywiście nie ma lekarstwa na małżeńską rutynę. Nie podam tutaj złotej recepty. Musicie obserwować i wychwytywać sygnały, a sposoby radzenia sobie z tym problemem będą zależeć od was. 6. Nic nie jest bardziej istotne w małżeństwie od relacji między mężem a żoną. Kiedy ważniejsze stają się inne rzeczy, takie jak kariera, dzieci i osobiste marzenia, pojawiają się trudności. Dajcie swoim relacjom najwyższy priorytet. Gdy to zrobicie, małżeństwo będzie kwitło. 7. Doceniajcie siebie nawzajem i dbajcie jeden o drugiego. Jeśli uznacie wzajemną obecność za coś oczywistego i niewartego wysiłku, będziecie na prostej drodze do rozstania. 8. Dajcie sobie spokój z obwinianiem i krytykanctwem. Lepiej skupić się na tym, co jest cenne w waszym związku i w was samych. Zamiast krytykować zacznijcie doceniać osiągnięcia drugiej osoby, umiejcie ją pochwalić, powiedzieć jej komplement. Każdy pragnie słyszeć na swój temat pozytywne opinie. Szczególnie ważne są te wygłaszane przez ukochaną osobę. Pary, które regularnie prawią sobie komplementy, są o wiele szczęśliwsze od tych, które zapominają o pochwałach. 9. Nie przestawajcie chodzić na randki – nawet po wielu latach pozostawania w związku. Randkowanie to sztuka podtrzymująca płomień miłości i wzajemnej ekscytacji. 10. Stwórzcie jasną wizję swojej wspólnej przyszłości. Usiądźcie, wysłuchajcie siebie nawzajem i ustalcie, jakiej przyszłości oczekujecie dla całej swojej rodziny. Człowiek, który ma do czego dążyć (a jego cel jest w miarę jasno określony), wiedzie pełniejsze życie. 11. Dobra komunikacja i czas spędzony wspólnie są kluczem do silnego małżeństwa. Trudno sobie wyobrazić jedno bez drugiego. 12. Jednym z najważniejszych czynników dobrego małżeństwa jest szacunek. Szanujcie siebie, unikajcie obrażania drugiej osoby. Złe słowa są jak pasta do zębów. Raz wyciśnięta z tubki, nigdy nie będzie mogła być wsadzona z powrotem. 13. Możecie żyć ze sobą w jedności lub w relacjach typu władca-poddany. W tym drugim przypadku nie ma jednak mowy o prawdziwej bliskości. Musicie wybrać jedno albo drugie. Osobiście polecam utrzymywanie harmonijnej jedności. 14. Małżeństwo często cierpi z powodu zbyt intensywnego trybu życia: kariera zawodowa, dzieci, komputery oraz wiele zajęć wykonywanych oddzielnie przez kobietę i mężczyznę. Tymczasem zdrowy związek to taki, który łączy indywidualizm, rodzinę i wspólnie spędzony czas w jeden sprawnie działający organizm. 15. Wspaniałym sposobem na umacnianie małżeństwa jest wzajemne wspieranie się i pomaganie sobie. Partnerzy powinni rozumieć, że każde z nich ma osobiste pasje i dążenia. Nie wolno ich tłumić, lecz rozwijać. Oczywiście to się nie uda bez wsparcia drugiej osoby. 16. Zawsze pamiętajcie, że życie jest długie. To szczególnie istotne podczas kłótni. Każdy moment w życiu przemija, ten zły również. Zanim zaczniecie na siebie krzyczeć, uświadomcie sobie, że ta chwila także minie. Nie pozwólcie, by jeden niefortunny incydent zniszczył całe życie. 17. Starajcie się tworzyć liczne okazje do zabawy, śmiechu i pozytywnych doświadczeń. To umocni wasze wzajemne relacje, a w chwilach trudnych da możliwość odwołania się do wielu pięknych wspomnień. 18. Nie walczcie między sobą o pieniądze. W kwestiach finansowych zawsze mogą się pojawić kłopoty – nawet kiedy wydaje się, że jesteście dobrze zabezpieczeni. Pieniądze nigdy nie powinny stać się kością niezgody pomiędzy małżonkami. W "chudych" latach partnerzy muszą się wspierać, a w czasie obfitości nie mogą pozwolić, by gotówka zastąpiła łączącą ich więź. 19. Pokonujcie trudności razem. Życie to nie bajka i niejednokrotnie staniecie w obliczu przeróżnych kłopotów. Wspólne stawianie czoła przeciwnościom losu czyni związek silniejszym. 20. Uczcie się od siebie nawzajem. Każda osoba posiada inne doświadczenia i umiejętności. Nie ma na świecie nikogo, kto nie mógłby drugiego człowieka czegoś nauczyć. Cokolwiek to będzie, pozwalajcie sobie na wspólny rozwój. Niech małżeństwo będzie źródłem nowej mądrości. Kategorie: Małżeństwo i związki Autor: Wojciech "Abaren" ZielińskiZałożyłem tę stronę internetową, by pomóc wszystkim osobom, dla których liczy się uniwersalna duchowość. Nie taka, która nakłania do nienawiści i walki, lecz prawdziwa - skupiona na szczerych poszukiwaniach prawdy. Zmień czyjeś życie na lepsze! Udostępnij:
Niedawno minął rok od naszej przeprowadzki na wieś. Piszę do Was z zalążka mojego domowego biura – siedzę na barokowej kanapie, której nienawidzi mój mąż, ale to moje biuro i mogę sobie robić, co chcę. Kanapa wygląda obłędnie na tle świeżo pomalowanej zielonej ściany. Brakuje mi jeszcze bardzo nowoczesnego biurka, żeby złamać czymś ten barok. Zaraz na ścianach zawisną złote ramki, same ramki bez wkładu – ale jak to? – znowu przewróci oczami mój małżonek. No tak to, tak to. Poczekaj, zobaczysz jak tu będzie pięknie! Patrzę przez okno. Nachalny halny rwie do tańca moje ukochane wiotkie brzozy. Gdyby dziś przyszło mi opuścić ten dom, wypłakałabym oczy za nimi. Patrzę na nie rano, kiedy czarną kawą bez cukru podlewam niemrawe neurony. Patrzę na nie, kiedy siadam smutna na schodach. Widzę je już z daleka, kiedy wracam do domu. Brzozowy Zagajnik – tak o tym miejscu powiedziałby Ania z Zielonego Wzgórza. Piszę do Was z mojego miejsca na ziemi. Rok temu, o tej porze nie wiedziałam, gdzie jestem. Myślałam, że oszaleję. Marzenie o domu… Zawsze wydawało mi się, że spełnione marzenie o własnym domu musi być czymś z pogranicza ekstazy. Dowiedzieliśmy się, że z brazylijskim paszportem mojego męża, możemy przez kolejne lata najwyżej marzyć o zdolności kredytowej, własny dom stał się naszą obsesją. Czymś zupełnie poza naszym zasięgiem. Tymczasem dziesięć lat zleciało w okamgnieniu. Kiedy mój mąż zadzwonił do mnie i łamiącym się głosem szepnął: „możemy kupić dom, mamy pozytywną decyzję”, siadłam na podłodze i zaczęłam płakać. Na moich oczach nasze marzenie materializowało się. Nabierało kształtów. Stawało się naszym domem. Ciężar spełnionego marzenia… Już kilka razy Wam o tym wspominałam. Jest coś takiego, jak „ciężar spełnionego marzenia”. Pamiętam, że kiedy zostałam sam na sam z tym moim spełnionym marzeniem, okazało się że ono mi ciąży. Nie do końca widziałam co ja mam z nim zrobić. To był jakiś potworny paradoks i chyba nie potrafię tego wytłumaczyć. Miałam ten dom. Stał przede mną cały piękny. Tu miałam wychowywać moje dzieci. Powinnam była się cieszyć, tymczasem nie potrafiłam. Rok temu… Mój mąż akurat wyjechał służbowo na kilka dni. Jesień panoszyła się podle. Musiałam nieustannie przywoływać się do porządku, miałam pod opieką dzieci, nie mogłam w nieskończoność się rozklejać. Odwoziłam je do szkoły i już w drodze powrotnej do domu zanosiłam się łzami. Próbowałam zagłuszyć ten głos, który nieustannie mówił mi: „to był błąd, tu nie będę szczęśliwa”. Postanowiłam, że kiedy mąż wróci powiem mu, co czuję. Że wypruliśmy sobie flaki niepotrzebnie, że jestem tu nieszczęśliwa i musimy wrócić do miasta. Wiedziałam, że pęknie mu serce. Wiedziałam, że walczył o ten dom dla mnie, ale miałam udawać? Któregoś dnia zadzwoniła do mnie mama. Była bardzo wesoła i zaszczebiotała do słuchawki: „Jak tam w nowym domku, cudownie prawda?” Siedziałam wtedy na schodach i na to pytanie pękłam i rozlałam się po nich rzęsiście. Powiedziałam mamie wszystko. Była w szoku. Ta rozmowa z nią bardzo mi pomogła. Gdzieś z tego oceanu łez, wyłowiła szczątki mojego rozsądku. Zasugerowała, żebym z decyzjami zaczekała do lata. Żebyśmy najpierw zobaczyli maj na wsi, zaczekali na niemiłosiernie długie dni, na grilla ze znajomymi… Wytłumaczyła mi, że to ciężar wszystkiego: ogromnej zmiany w życiu, mrocznej jesieni, krótkich dni, nieobecności męża. Może warto zaczekać? Najwyżej sprzedacie ten ten dom, to nie wyrok dożywotni – mówiła i czułam, że ma rację. I faktycznie NIGDY nie zapomnę maja, który eksplodował pod moją nieobecność. Wróciliśmy właśnie z Bieszczad. To było inne miejsce. Wieś utonęła w oceanie rzepaku. Wszystko kwitło i było tak nienaturalnie zielono. Dzieci wywlekły z garażu rowery i zaczęły szaleć na ulicy. Nie wiem czy to niebo sięgało rzepaku, czy rzepak nieba. Zrobiło mi błogo. Po raz pierwszy od kiedy tu zamieszkałam. Na asfalcie resztki wczorajszego deszczu, na moich policzkach resztki wczorajszych łez. Piszę Wam o tym, bo często dostaję od Was wiadomości, że właśnie się przeprowadziliście i czujecie się, jak ja rok temu. Chciałam Was więc uspokoić – wiele osób tego doświadcza. Zamiast euforii – łzy, rozczarowanie, ciężar spełnionego marzenia. W moim wypadku warto było zaczekać. Dziś czuję, że to moje miejsce na ziemi. Ale znam takich, którzy nigdy tak nie poczuli i wrócili do miasta. Historia mojej sąsiadki. Kiedy jeszcze mieszkałam w Lublinie moją sąsiadką była przemiła kobieta w średnim wieku. Wraz z mężem wychowali dwoje dzieci, które były już dorosłe, właśnie doczekali się wnuków i przyszedł odpowiedni moment na dom pod miastem. Wyprowadzili się i przestałam ich widywać. Z zazdrością myślałam o tym, że pewnie wybudowali pod miastem jakiś przytulny dom i uciekli z tej podłej ulicy, na której przyszło nam mieszkać. Po roku spotkałam sąsiadkę podczas spaceru, myślałam że przyjechała zobaczyć co tam słychać na starych śmieciach. – Wracamy! – wykrzyknęła z radością – myślałam, że oszaleję na tej wsi, nie wiem co nam strzeliło do głowy. Sprzedajemy dom, wracamy do miasta! – dodała, a ja stałam osłupiona. Faktycznie wrócili. Jak synowie marnotrawni miasta, nigdy nie byli tak szczęśliwi jak po powrocie. Kiedy z kolei ja poinformowałam ją o naszych planach wyprowadzki na wieś, stukała się w głowę, ostrzegała, że będziemy żałować, namawiała, żebyśmy to przemyśleli sto razy. Na moje pytanie, co ją tak na wsi zmęczyło, odpowiedziała krótko – dojazdy! – Zanim wróciliśmy już było ciemno, nawet nie widzieliśmy tej naszej działki, rano trzeba było wyjechać godzinę wcześniej, bo niby blisko, ale korki. Po drodze jeszcze zakupy. Jak przychodził weekend to byliśmy tak zmęczeni, że na myśl, że trzeba teraz jeszcze skosić trawnik i posprzątać dom, było nam słabo! Myśleliśmy, że na wsi odpoczniemy, zamiast tego byliśmy nieustannie zmęczeni. Tak nie da się żyć – żaliła się. I sądzę, że miała dużo racji. Bo w podejmowaniu decyzji o wyprowadzce za miasto, trzeba sobie odpowiedzieć na bardzo podstawowe pytanie – gdzie toczy się nasze życie? Gdzie toczy się nasze życie? Rozmawiałam niedawno z koleżanką, która właśnie podejmuje decyzje – dom na wsi, mieszkanie w mieście. Po rozważeniu wszystkich za i przeciw, postanowili z mężem – mieszkanie w mieście, ale ciągle miewają wątpliwości. – Ok, a gdzie toczy się wasze życie? – zapytałam. – No tu w mieście. Przecież od rana do nocy jesteśmy w pracy, nie wyłączając weekendów. – To po co w ogóle myślicie o wsi? – dociekałam. – No bo na wsi wiadomo, spokojniej i dom to większy komfort – dodała, ale z wyraźnym wahaniem. -Ale przecież wy jesteście cały czas w mieście, kiedy chcecie doświadczyć tego spokoju i komfortu? Podczas dojazdów do miasta? – No właśnie, tego się obawiamy… I słusznie. Bo to, jaki tryb życia prowadzimy jest sprawą absolutnie kluczową. Kiedy przeprowadziliśmy się na wieś, przez dwa tygodnie dowoziłam Marynię do szkoły w mieście. Dwa tygodnie. Tyle wytrzymałam. Stania w korkach, szukania miejsca do zaparkowania, nerwów, braku czasu, stresu, że się spóźnię z dzieckiem do szkoły, po dziecko do świetlicy, faktu, że dziecko w tej świetlicy kibluje jak za karę. Dwa tygodnie. Po tym czasie przeniosłam Marynię do wiejskiej szkoły, za jej zgodą – była tak samo zmęczona dojazdami jak ja. Szczęśliwie okazało się, że nasza wiejska szkoła ma świetny poziom i naprawdę fajnych nauczycieli. Jesteśmy z mężem w o tyle komfortowej sytuacji, że oboje możemy spokojnie pracować z domu. Od września wszystkie dzieci chodzą do tej samej wiejskiej szkoły. Zaczynają i kończą zajęcia o jednej godzinie. Można powiedzieć, że całe nasze życie toczy się na wsi. W takiej sytuacji jesteśmy w stanie korzystać z tego, co wieś oferuje – spokoju, ciszy, czasu płynącego wolniej. Gdybyśmy codziennie musieli bywać w mieście, odwożąc dzieci do różnych placówek, z pewnością zostalibyśmy w mieście. Moja rada – zamieszkaj tam, gdzie spędzasz najwięcej czasu. Bo to co teraz wydaje ci się komfortem może zwyczajnie stać się udręką. Doskonale wiem, że wielu ludzi tak właśnie żyje – w korkach, dojazdach, niedoczasie. I pewnie tak się da. Do wszystkiego można się przyzwyczaić. Dla mnie rzeczą nadrzędną są spokój i czas. A co z niewygodami? Tak samo szybko przyzwyczajamy się do wygody, jak do niewygody. Naprawdę. Po wyprowadzce z miasta, z wynajmowanego mieszkania, gdzie za rogiem był sklep, kilometr dalej wielki supermarket, gdzie z każdą pierdołą mogłam zadzwonić do właściciela, nie potrafiłam sobie wyobrazić – jak ja będę robić zakupy? Co zrobię bez kanalizacji miejskiej?! Jak wyglądać będzie życie bez wodociągu? A co jeśli coś się zepsuje? No i cóż. Wszytko, co wcześniej wydawało mi się „niewygodą”, dziś jest dla mnie „normalną sytuacją”. Wiejskie sklepy zwyczajnie polubiłam, zdarza mi się tu robić zakupy na miarę supermarketowych. Kiedy rury zaczynają bulgotać, dzwonię po szambowóz 😀 Woda leci z kranu, z tym że jest ze studni, ot cały problem. A jak coś się zepsuje, to zawsze jest z tego wyjście. Jeśli akurat jestem sama i nie wiem co zrobić z kablem, który spowodował zwarcie i wywalił korki, idę po sąsiada, który zawsze uratuje mnie z opresji. Za czym bym tęskniła, gdybym dziś musiała się wyprowadzić? Nieustannie za czymś tęsknimy – to takie ludzkie. A czasem warto trochę przewrócić swoje myślenie i zastanowić się – a gdybym dziś musiał zrezygnować ze swojego dotychczasowego życia, to za czym był tęsknił? To taki szybki sposób, żeby szarość nabrała barw i często w życiu stosuję ten trik. Gdybym więc musiała dziś się wyprowadzić, to za czym bym tęskniła? Spokój Moje życie toczy się teraz głównie na wsi. Na odwożę dzieci do szkoły. Kilometr od domu. Po drodze nie ma korków. Już sam fakt, że mogę po prostu wcisnąć gaz i jechać, jest dla mnie czymś pięknym. Na przerwę lunchową zawsze wybieram łąkę. Zamiast Mordoru mam Sherwood. Ta godzina spokoju, kiedy chłonę ciszę, świeże powietrze, układam myśli w całość, jest dla mnie czymś nieocenionym. Nigdy nie doświadczyłam tego w mieście. A wiecie, że je kocham. Miasto ma nieustanną nerwicę, krzyczy, czegoś chce, ciągnie za rękaw. Patrzysz na pędzących przechodniów. Ktoś klnie przez telefon, ktoś biegnie i się potknął, ktoś nie nie zdążył na autobus, przejechał ambulans. A ja wychodzę przed dom i po chwili widzę sarny. Za lasem, łąką, sarnami, brzozowym zagajnikiem – pękłoby mi serducho z tęsknoty. Kino Tego chyba nie wiecie, ale mamy w domu kino. Takie prawdziwe. A było to tak – mieliśmy dwustanowiskowy garaż, czytaj – dwustanowiskowe miejsce na dwa razy większy burdel, bo doskonale wiedzieliśmy, że jak jak już upchamy tam wszystkie pudła poprzeprowadzkowe, to dla samochodu miejsca raczej zabraknie. Pokój kinowy w domu, to było zawsze marzenie mojego męża. Miał powstać w miejscu, gdzie obecnie jest moje biuro/pokój gościnny. Kiedyś odwiedzili nas znajomi, oprowadzamy ich po domu i nagle kumpel mówi: „a nie lepiej to kino zrobić zamiast jednego garażu?”. Boże, jakiego doznaliśmy olśnienia! O ile na początku byłam sceptycznie nastawiona do całej idei „kina”,teraz uważam, że to jest najfajniejsze pomieszczenie w domu. Pomalowane na grafitowo, z miękką wykładziną i stopniowanymi podłogą i sufitem. Obraz leci z rzutnika i czujesz się jak w kinie, tylko lepiej, bo jest wygodniej, nigdy nie jest zimno, popcorn jest za free i nie ma reklam. Ha! Co więcej, kiedy męża napadnie, żeby sobie pograć czy cokolwiek równie głupiego, zamyka się w kinie, a ja nic nie wiem, nic nie słyszę. Kino sprawdza się też rewelacyjnie podczas imprez – kiedy dzieciarnia zaczyna dogorywać, odpalamy im film, następnie każdy zabiera swoje śpiące dziecko do domu 😀 Sąsiedzi Miałam tyle szczęścia, że trafili mi się fajni sąsiedzi. Każdy miły i gotowy pomóc. Kiedyś nie dostałam w sklepie malin. Przypomniałam sobie, że sąsiad, który ma koparkę zatrzymał się któregoś dnia i dał moim dzieciom koszyczek malin. Wsiadłam więc w samochód, pojechałam do niego i pytam czy ma na sprzedaż maliny. Na to on, że na sprzedaż nie, ale mogę sobie pójść za dom i zebrać ile chcę. Mówię, że absolutnie, że oczywiście zapłacę, na to on, że swoi mają u niego maliny za darmo. Kiedy budowaliśmy altankę, sąsiad mieszkający przez płot, zapytał, co nam pomóc. Mój mąż na to, że nic, żeby się nie kłopotał, że sobie poradzi. Na to sąsiad: „ok, będę za pół godziny. Z zimnym piwem”. Albo kiedy wracam z miasta i wiem, że nie zdążę odebrać dzieci ze świetlicy. Telefon do sąsiadki: „Zabierzesz moje dzieci ze świetlicy?”- No jasne, żaden problem. Za takich sąsiadów trzeba być wdzięcznym i bardzo bym za nimi tęskniła. Weekendy O tych weekendach pisałam już setki razy. Zazwyczaj są pełne ludzi, którzy zjeżdżają się już od piątku. Ale też zupełnie inaczej odpoczywa się na wsi w weekend. Pamiętam, że mieście w mieszkaniu często dręczyła mnie myśl, że wypadałoby dzieci gdzieś zabrać, coś zrobić. Tak siedzieć w mieszkaniu? Tu wychodzimy przed dom i jesteśmy nad rzeką. Albo na pikniku na łące, albo na wyprawie w lesie. Dzieciństwo Obserwowałam dzieci w te wakacje. Spędzały je jak ja kiedyś. Cały dzień na dworze, z dziećmi sąsiadów. Wracały przed zapadnięciem zmroku, umorusane, z potrzaskanymi kolanami, pachnące wiatrem, śmierdzące oborą. Wszystkie dzieci ze szkoły mieszkają w niedalekim sąsiedztwie. Nieustannie się nawzajem odwiedzają. Znam ich mamy. Po prostu widzę, że wieś ma na moje dzieci dobry wpływ. Kominek Kiedy zwierzyłam się sąsiadce, że wieś mnie przytłacza i nie wiem czy nie wrócimy do miasta, to powiedziała: „poczekaj, aż odpalicie kominek!”. To były święte słowa. Kiedy po raz pierwszy rozpaliliśmy ogień w kominku, przestawiliśmy sofę dokładnie naprzeciwko i cały wieczór siedzieliśmy jak urzeczeni. A kiedy któregoś dnia wracałam zmęczona z miasta i już przez okno zobaczyłam tańczący w domu ogień, poczułam jak nigdy wcześniej, że to moje miejsce na ziemi. Za czym tęsknię? Nie sądziłam, że to możliwe, ale nie tęsknię za miastem. Odwiedzam je, kiedy mi go brakuje. Ale teraz, doświadczając na co dzień wiejskiego spokoju, wiem że mój miejski kochanek jest znerwicowany, porywczy, szybko mnie męczy. Z ulgą wracam wracam do siebie. Do mojej ciszy, przestrzeni. Miasto mam na wyciągniecie ręki, kiedyś uwielbiałam być w jego epicentrum. Teraz jest inaczej. Po prostu. A co na wsi mnie męczy? To raczej nie jest kwestia wsi, ale sytuacji. Nieustannie męczy mnie powzięte zobowiązanie finansowe w postaci kredytu. Pocieszam się, że większość ludzi jest w takiej sytuacji. Niemniej towarzyszy mi przeświadczenie, że tak nie powinno być, że to jest nienormalne, żebyśmy brali kredyty i na nich jechali niemal całe życie. Z drugiej strony – nie wiedzę innego rozwiązania. Nie miałabym szans odłożyć gotówki na ten dom. Nie znoszę tego uczucia niepokoju, o którym ostatnio pisałam. Dom to finansowa studnia bez dna. Dopiero po roku mieszkania zaczynamy się urządzać i co chwilę krew mnie zalewa na ceny. Zupełnie jakby założenie było takie, że skoro ktoś ma dom, to wiadomo, że jest milionerem. Tymczasem na co dzień uprawiamy jakąś skomplikowaną ekwilibrystykę finansową – z jednej strony długi, z drugiej potrzeba skończenia czegoś w domu. Trochę tu, trochę tam. W międzyczasie rezygnujemy z kolejnych wyjazdów, kolejnych wakacji. Dom jednak wiele wynagradza. My potrafimy na przykład w domu odpoczywać, czego wielu ludzi nie umie. Kiedy w wakacje nie bardzo mogliśmy sobie pozwolić na fajny wyjazd, zrobiliśmy je tu, na miejscu. Dmuchany basen, codziennie pyszne jedzenie, dobry film, wino. Zasada była jedna – odpoczywamy, udajemy że to all inclusive. Mam też świadomość, że te finansowe wygibasy nie będą trwały wiecznie. Za rok o tej porze będziemy mieli już ileś zobowiązań mniej. Kończymy robić ogrodzenie. Czas szybko leci. Zaraz się okaże, że minęło już trzydzieści lat i spłaciliśmy kredyt! Wtedy zatęsknimy za tym co jest dzisiaj… Dom ma jedną wadę – ogromna powierzchnia do sprzątania. Pamiętam, że kiedy o tym napisałam po raz pierwszy z lekkim wyrzutem, odezwało się parę głosów „ależ to kwestia dobrej organizacji czasu!” To zupełnie nie o to chodzi. Ja umiem się dobrze zorganizować, a kto do mnie przyjeżdża ten wie, że jest porządek, po prostu żal mi życia na tę ilość sprzątania. Zwyczajnie. To syzyfowa praca. Świeżo uprane ubranie zaraz będzie brudne. Lśniąca podłoga zaraz będzie brudna. Czysta łazienka zaraz brudna. Kiedyś wydawało mi się, że w większym domu, bałagan się jakoś równomiernie rozłoży. Otóż nie. Duży dom, dużo sprzątania. Koniec kropka. Teraz mam na szczęście chwilowo teściową, która jest moją nieocenioną domową pomocą. Kiedy wyjedzie to mam dwa wybory: albo zginę, albo zatrudnię panią do sprzątania. Właśnie dotarłam do końca piątej strony w Open Office, więc powoli wpis zamienia się w książkę. Mam wynotowanych jeszcze sporo rzeczy, ale najważniejsze opisałam. Jeśli macie pytania – piszcie śmiało, na wszystko odpowiem. Pozdrawiam Was z Mojego Miejsca Na Ziemi.
Małżeństwo bez przerwy stawia przed nami nowe wyzwania. Z jednej strony to piękna tradycja, dla wielu związana z wiarą, oraz najwyższy dowód miłości i oddania. Z drugiej strony niektórzy postrzegają je jako starzejącą się instytucję, sprzeczną z naturalnymi ludzkimi skłonnościami, za którą często kryją się zdrada i osoba będąca w związku małżeńskim i chcąca o niego dbać wie, jak cenne mogą okazać się mądre porady. Dlatego właśnie w dzisiejszym wpisie zaprezentuję książki o małżeństwie – ranking tych najlepszych, najchętniej czytanych, napisanych przez najbardziej cenionych liście znajdą się zarówno książki o małżeństwie poświęcone skutecznej komunikacji i udanemu życiu seksualnemu, ale też książki o kryzysie małżeńskim i o książki o zdradzie małżeńskiej – a więc te, po które sięgamy, gdy naszemu związkowi zagrażają najpoważniejsze i najbardziej bolesne książkę o małżeństwie może sięgnąć zarówno mąż, jak i żona, doświadczone małżeństwo z wieloletnim stażem, jak i nowożeńcy – a za każdym razem jest to krok, który wyraża chęć pielęgnowania tej wyjątkowej więzi, jaka łączy Siedem zasad udanego małżeństwa - John M. Gottman, Nan Silver „Siedem zasad udanego małżeństwa” to znakomity, fachowy poradnik, oparty na naukowych badaniach psychologicznych i obserwacjach autorów prowadzonych na przestrzeni kilkunastu tej pracy stała się książka, w której sformułowanych zostało siedem zasad będących gwarancją satysfakcjonującego małżeństwa. Ich przestrzeganie nie tylko uchroni nasz związek przed rozpadem, ale również pozwoli naprawić to, co już mogło zostać spisane na z tych książek o relacjach w związku, w której profesjonalizm idzie w parze z Rozmówki małżeńskie - Zbigniew Lew-Starowicz Zbigniew Lew-Starowicz to uznany i chyba najbardziej w Polsce rozpoznawany specjalista w dziedzinie seksuologii. Jego książki o relacjach damsko-męskich cieszą się niesłabnącą popularnością.„Rozmówki małżeńskie” to przewodnik po komunikacji w związku. Autor uczy języka, którym partnerzy powinni się ze sobą porozumiewać, rozkładając na czynniki pierwsze wszystkie typowe dla każdej relacji zwroty po jednej i drugiej stronie, a także analizując te niewerbalne komunikaty – a więc mowę ciała. A wszystko to po to, by pokazać, jakie naprawdę są filary dobrego przyjemna i pożyteczna lektura, nie tylko dla małżeństw!3. Jak uwieść swojego męża? Jak zdobyć swoją żonę? – Izabela Górnicka-Zdziech „Jak uwieść swojego męża? Jak zdobyć swoją żonę?” to propozycja zarówno dla mężczyzn, jak i dla kobiet – mówiąc krótko, dla par, które poczuły, że jakość ich życia intymnego na tyle spadła, że zaczyna zagrażać ich relacji, a miłość nie przekłada się już w tak prosty sposób na namiętność, jak kiedyś. To poradnik, w którym znajdziemy wiele praktycznych porad, jak uatrakcyjnić sferę seksualną w związku małżeńskim, w tym listę afrodyzjaków oraz… propozycję kolejnych lektur, które pomogą w poprawie relacji z mężem lub Rytuały więzi małżeńskiej – Kerry Riley, Diane Riley „Rytuały więzi małżeńskiej” to nie jest zwykły poradnik dotyczący życia seksualnego w związku partnerskim. To książka czerpiąca z tantry nie tylko wiedzę na temat relacji intymnych, ale również więzi emocjonalnej która jest autorami tej książki, pokazuje, że we współczesnym świecie często na drugi plan schodzi to, co najważniejsze w relacji: miłość, bliskość, okazywanie sobie czułości i dbanie o rozwój nie tylko swojej kariery, ale też związku z ukochaną osobą. To doskonały poradnik dla małżeństw, które dzięki niemu poprawią nie tylko sferę seksualną, ale i wzmocnią swoją Sztuka uwodzenia własnej żony – Margaret Hardisty Czego pragną żony? Dowiedzą się tego mężczyźni w każdym wieku, który przeczytają „Sztukę uwodzenia własnej żony” – poradnik napisany przez kobietę i szczęśliwą żonę, a więc najlepsze źródło wiedzy w tych książce znajdziemy wiele praktycznych porad przedstawionych w lekki i dowcipny sposób. Autorka wyraźnie wskazuje, czego oczekują żony od swoich mężów, a co więcej – pokazuje, że tak naprawdę oczekiwania te wynikają również z chęci dawania. Ten poradnik, tym razem dedykowany mężczyznom, może zmienić niejedno małżeństwo i uaktywnić w tym procesie obie jego Kochanie, wojny nie będzie. Przewodnik po komunikacji małżeńskiej Gdy problem małżeństwa tkwi w nieskutecznej i konfliktowej komunikacji, warto zasięgnąć rady doświadczonych par – takich jak Marty i Marka Babików, autorów książki „Kochanie, wojny nie będzie” oraz organizatorów warsztatów dla małżonków i narzeczonych. Lektura tego poradnika nie pozwoli na to, by systematyczne sprzeczki, nieodreagowane emocje, nieporozumienia i mylnie odczytywane sygnały doprowadziły do rozpadu relacji. Choć droga ta nie jest prosta, przy odpowiednim zaangażowaniu obu stron porady ekspertów pomogą wprowadzić dobre nawyki i zmienić na lepsze dialog między małżonkami. Wywieście białą flagę i zacznijcie pokojowo rozwiązywać wasze problemy!7. Anatomia miłości i zdrady – Robin Dunbar „Anatomia miłości i zdrady” to nie tylko książka o zdradzie małżeńskiej, ale również o zakochaniu i miłości. To wciągająca lektura psychologiczna, z której dowiemy się między innymi, co wzbudza w nas zazdrość, czy jesteśmy monogamiczni czy poligamiczni, a także czy stereotyp o tym, że najtrudniejszy jest trzeci rok małżeństwa, jest zgodny z jest to jedynie książka o małżeństwie, ale zawarta w niej wiedza pozwoli z pewnością lepiej zrozumieć nasze relacje romantyczne – zwłaszcza te oparte na długotrwałej więzi. To znakomita lektura dla osób, które chcą lepiej poznać mechanizmy rządzące ich związkiem po to, by w praktyce tę wiedzę wykorzystać do jego Kup kochance męża kwiaty – Katarzyna Miller „Kup kochance męża kwiaty” to jeden z wielu poradników dotyczących relacji damsko-męskich autorstwa Katarzyny Miller – doświadczonej terapeutki. Tym razem autorka bierze na warsztat jedno z najbardziej przykrych i najboleśniejszych doświadczeń z nimi związanych – zdradę książka o przewrotnym tytule pozwala uporać się z uczuciami towarzyszącymi byciu zdradzoną, przezwyciężyć ten stan, a nawet wykorzystać tak, by paradoksalnie nasze życie stało się lepsze. Porady, które w niej znajdziemy, pokazują, jak uniknąć zdrady w związku w przyszłości, jak ją dźwignąć i wyjść z niej obronną Klub szczęśliwych żon – Fawn Weaver „Klub szczęśliwych żon” to wbrew pozorom nie jest poradnik jedynie dla płci żeńskiej. To bardzo optymistyczna lektura przeznaczona dla par, które w szczególności na początku swojego związku, chciałyby poznać sekrety szczęśliwych małżeństw. W celu odkrycia ich przed czytelnikiem autorka przemierza świat i rozmawia z wieloma parami, które zaznały szczęścia w związku małżeńskim i które dzielą się swoimi osobistymi bardzo rozwijający poradnik, naładowany pozytywną energią, który pokazuje całą siłę, jaka tkwi w tak silnej i ważnej więzi, jaką jest Nowożeńcy. Instrukcja obsługi – Caroline Tiger Choć małżeństwo często poprzedzają liczne przygotowania, a pierwszy rok po ślubie zwykle cechuje radość, zaangażowanie i entuzjazm, błędem byłoby stwierdzenie, że młode małżeństwa nie potrzebują usłyszeć słów wsparcia i cennych porad. To właśnie dla nich stworzony został poradnik „Nowożeńcy. Instrukcja obsługi”.To świetna książka, która pomoże wam odpowiedzieć sobie na bardzo ważne pytania, które padają zwykle w pierwszych latach po ślubie, a które rzutują niekiedy na całe wasze wspólne życie. Poradnik porusza całą gamę zagadnień, jak plany o powiększeniu rodziny, wspólne finanse, kontakty z teściami, urządzanie mieszkania, efektywna komunikacja i Jaką żoną jestem? – Linda Dillow Autorka książki „Jaką żoną jestem?”, Linda Dillow, dzieli się swoją osobistą wiedzą i doświadczeniem jako żony z długim stażem. Próbuje wczuć się w rolę swojego męża, by odkryć, co dobrego, a co złego można zrobić swojemu małżeństwu. Ta książka to doskonała motywacja do podjęcia wyzwania i wprowadzenia dobrych zmian, które mają szansę pozytywnie wpłynąć na relacje w małżeństwie bez względu na to, czy jest ono wieloletnie czy bardzo świeże. Poradnik kierowany jest głównie do czytelniczek, ale odkrywcza może się okazać również wspólna Anatomia zdrady – Wojciech Wypler „Anatomia zdrady” to pozycja nieco bardziej zaawansowana, ale przy tym niezwykle interesująca z psychologicznego punktu widzenia. Jej autor – Wojciech Wypler – to zawodowy specjalista w temacie kłamstwa i zdrady, psycholog, który szkoli profesjonalnych agentów. Książka ta rozkłada zdradę na czynniki pierwsze: tłumaczy jej przyczyny, narodziny, przebieg, mechanizm odkrywania jej i radzenia sobie z faktem bycia zdradzonym. To poradnik, który nie tylko pozwoli zdemaskować kłamcę i zaklasyfikować go, ale pomoże nam przezwyciężyć dramat zdrady w związku, zastanowić się, co dalej, i podjąć właściwą decyzję na chłodno. Jeśli zdrada małżeńska rujnuje twoją relację, być może już po raz kolejny, koniecznie sięgnij po tę ci za przeczytanie tego wpisu do końca. Mam nadzieję, że w powyższym rankingu znalazła się książka o małżeństwie, która odpowiada twoim aktualnym potrzebom i w której znajdziesz porady mogące zmienić twoje życie, twoje podejście do męża lub żony i waszego związku.
Zanim weźmiesz ślub, koniecznie przepytaj ukochanego z kilku kluczowych kwestii. Twój narzeczony z pewnością jest wspaniałym, ciepłym facetem, którego mogłabyś spokojnie określić mianem nie tylko swojego kochanka, ale również najlepszego przyjaciela. Czasami jednak patrzysz na niego i uzmysławiasz sobie, że tak naprawdę wciąż nie wiesz o nim wszystkiego. Na szczęście istnieje kilka sposobów, by poznać lepiej przyszłego męża i przetestować go w kilku kluczowych kwestiach. Koniecznie zrób to zanim powiecie sobie sakramentalne TAK! 1. Sprecyzujcie swoje cele Kiedy następnym razem będziecie tylko we dwoje, zaproponuj narzeczonemu prostą grę, która pokaże, jak każde z was wyobraża sobie wspólną przyszłość. Wyjmij dwie kartki – na jednej wypisz 5 własnych celów na najbliższe 5 lat, na drugiej niech zrobi to twój przyszły mąż. Następnie porównajcie swoje listy. Być może okaże się, że ty chciałabyś urodzić dziecko, a jemu marzą się podróże, bądź przeprowadzka do innego kraju. Będzie to zatem dobry punkt wyjścia do dyskusji na temat własnych priorytetów. Pamiętaj jednak, że wasze plany nie muszą być identyczne, byście byli w przyszłości szczęśliwi. Taka zabawa stanie się jednak świetną okazją do tego, by dowiedzieć się czegoś więcej o ukochanym. 5. Zadawajcie sobie mnóstwo pytań Kto pyta, nie błądzi. Ty również kieruj się tą maksymą. Jeśli chcesz dowiedzieć się o partnerze jak najwięcej, a przy tym w ogóle się nie natrudzić, wypisz na osobnych karteczkach kwestie, które cię interesują. Przykładowo: „Jaka jest twoja ulubiona piosenka?”, „Którego ze swoich krewnych nie lubisz najbardziej?”, „Jak chciałbyś nazwać syna, a jak córkę?”, „Czy chciałbyś, żebyśmy mieli w domu jakieś zwierzę?”, itp. Twój narzeczony niech również wymyśli własny zestaw pytań. Następnie wymieszajcie karteczki w misce i kolejno je losujcie. Przy tej zabawie wino jest jak najbardziej wskazane! Pamiętaj jednak, że nie da się całkowicie rozgryźć drugiego człowieka i część problematycznych kwestii ujawni się prawdopodobnie dopiero po ślubie. Niemniej warto podjąć próbę lepszego poznania przyszłego męża – zwłaszcza że najwięcej problemów bierze się… z braku rozmów. Powodzenia! 2. Zrezygnujcie na jakiś czas z seksu O ile seks jest świetnym obrazem tego, co czują do siebie zakochani, o tyle brak seksu… pokazuje to równie doskonale. Raz na jakiś czas zrezygnuj więc z łóżkowych igraszek ze swoim facetem i sprawdź, jak on na to zareaguje. Będzie się złościł? Obrażał? Starał się namówić cię do zbliżeń za wszelką cenę? A może zaproponuje wspólny spacer lub romantyczny wieczór z waszym ulubionym filmem? Podejście do kwestii intymnych twojego partnera powie ci naprawdę wiele na temat jego osobowości! 3. Zamieszkajcie razem Podobno nic tak dobrze nie pozwala poznać drugiej osoby, jak… zamieszkanie z nią. Widać wówczas od razu, czy partner jest bałaganiarzem, jaki ma stosunek do dzielenia obowiązków domowych, a także czy ma jakieś irytujące nawyki. Jeżeli jednak nie macie takiej możliwości, by przed ślubem dzielić wspólne lokum, wyjedźcie razem na kilka dni – najlepiej do miejsca, w którym obsługa hotelowa nie będzie za was gotować i sprzątać. Przekonasz się wówczas, czy twój przyszły mąż traktuje cię jak równorzędną partnerkę, czy raczej oczekuje od ciebie ciągłej opieki i troski. 4. Podejmijcie wspólne hobby Nawet jeżeli twój partner kocha samochody i każdą wolną chwilę spędza na majsterkowaniu w swoim aucie; ty natomiast wolisz tańczyć lub uprawiać aerobik, nic nie stoi na przeszkodzie, byście znaleźli jedno wspólne hobby. Może to być przykładowo kurs gotowania, fotografowania, czy chociażby bieganie we dwoje – ważne jednak, abyście byli zaangażowani w tę czynność w takim samym stopniu. Te dodatkowe kilka chwil, spędzone w towarzystwie partnera, nie tylko pozwoli ci poznać go lepiej, ale także dostarczy wam pasjonujących tematów do rozmów.
poradnik dobrego męża na wesoło